Aktualności
Nauczycielski Klub Filmowy BRAK MIEJSC
Termin: 30 marca 2010 r., godz. 18.00
BRAK MIEJSC
RODN „WOM” w Katowicach zaprasza do udziału w Nauczycielskim Klubie
Filmowym. Projekcja filmu Film Biała wstążka, reż. Michael Haneke.
Wykład i dyskusja w kinie „Helios” w Katowicach. Spotkanie poprowadzi
dr Ryszard Koziołek.
Spotkania dla zgłoszonych osób są bezpłatne. Zapraszamy wszystkich
zainteresowanych. Równocześnie zachęcamy do zapoznania się z recenzją
filmu.
Informacje i zapisy: Pracownia Informacji Edukacyjnej i Wydawnictw, p. 73 tel. (032) 203 66 40, e-mail: mknapik@womkat.edu.pl
Daty spotkań Nauczycielskiego Klubu Filmowego w 2010 r.
· 30 marca
· 27 kwietnia
· 25 maja
· 15 czerwca
· 28 września
· 26 października
· 30 listopada
Recenzje
Autor: Błażej Hrapkowicz, Stopklatka.pl, 24 lipca 2009
Biała wstążka
Początki terroru
Michael Haneke jest jak grupa Tool: nie spieszy się z premierami nowych produkcji. Pracuje spokojnie, myśli, układa, dopieszcza. Nie prowadzi zakładu wytwórstwa filmowego, jest precyzyjny i dociekliwy. To w zasadzie hołdowanie klasycznemu decorum, bo taki właśnie świat uchwyca obiektyw austriackiego reżysera - dopracowany, ułożony, zorganizowany, z ustawionymi relacjami władzy, poddaństwa, zależności. Wszystko pięknie, hierarchia niezakłócona. Haneke sieje jednak wątpliwości. Bierze kamerę, obsadza ją w roli mikroskopu, i wnikliwie patrzy na to, co banalne i oczywiste. Z dokładnością zegarmistrza wyłuskuje niewidoczne siły, które z ukrycia sterują życiem społecznym, ergo ludźmi. Pech chce, że są to głównie moce destrukcyjne.
Biała wstążka jest symbolem niewinności. Pastor zakłada ją swoim latoroślom, uprzednio aplikując każdej pociesze solidna porcję ciosów rózgą. Duchowny sierioznie napomina, aby potomkowie nie zapomnieli o przewinach i kroczyli oświeconą drogą zbawienia. W niemieckiej wiosce początku XX wieku - na kilka miesięcy przed wybuchem I wojny światowej - dzieci rzadko rozmawiają z rodzicami. Całują ich w rękę, truchleją przed nimi, sporadyczne gesty empatii i czułości wykonują z taką miną, jakby lada chwila spodziewały się za to lania. Haneke odsłania patriarchat, który jest dlań kultem Autorytetu. Dzieci, ryby i kobiety głosu nie mają. Mężczyźni stanowią prawo, zapisują reguły, rządzą przy pomocy surowej religii i ekonomii. Kiedy żona barona - drugiego po kapłanie władcy wsi - ze łzami w oczach mówi, że chce wyjechać z dziećmi, mąż nie zwraca na to uwagi. Stać go tylko na manifestację samczej dumy.
Baronowa jako jedyna rozpoznaje rzeczywistość. Cichy terror, okrucieństwo, cierpienie, które szaleją pod powłoką codziennych rytuałów, grzeczności, solennych nabożeństw. Haneke przenikliwie i chłodno pokazuje wynaturzenie pojęć - zaufania, miłości, szacunku - które nie mogą się rozwinąć, gdy brak obustronnych, partnerskich stosunków. Są one niczym innym, jak formami podległości. Ucisk, i reakcyjny wobec niego bunt, który jest notorycznie tłumiony, muszą wydać z siebie nienawiść. Jej ofiarą padają dzieci - bite, maltretowane, katowane, a tym samym przyuczane do przemocy.
„Białej wstążce”, podobnie jak innym filmom Hanekego, bardzo daleko do kina psychologicznego. Reżyser nie znosi trywialnych wyjaśnień, a dewiacje, traumy, patologie jednostek zawsze mają u niego podłoże socjologiczne. Wewnętrzne nakazy i zakazy, wykształcone w procesie wychowania, wracają w różnych wariacjach, funkcjonują na marginesie, by niespodziewanie wypłynąć i znokautować. Bariera, jaką Haneke stawia między bohaterami a widzem, uniemożliwia łatwe pocieszenia, krzepiącą i oczyszczającą projekcję-identyfikację. „Białą wstążkę” oglądamy z boku, zdystansowani, przypatrując się z rosnącą trwogą, jak niepostrzeżenie, powoli, nieubłaganie rodzi się zło.
Film Hanekego już opisano. To podróż do jądra ciemności XX wieku - korzeni totalitaryzmu. I nie widać powodu, dla którego mielibyśmy odrzucić tę interpretację. Akty bestialstwa, którymi usiana jest wyważona, spokojna, drobiazgowa narracja Hanekego, nie są wielką aberracją, lecz logiczną konsekwencją systemu społecznego. Apokalipsa nadchodzi niepozornie, ukrywając się w przyjętych normach. Bunt przeciw ciemiężącym autorytetom może zamienić się w poparcie dyktatora, który obieca zniszczenie starego porządku. Zniewolony umysł ma słabość do przywódców. A dzieci z filmu Hanekego już niedługo będą częścią społeczeństwa, które odda władzę Hitlerowi.
Autor: Piotr Pluciński, Stopklatka.pl, 22 maja 2009
Kino z najwyższej półki
„Biała wstążka” - dwuipółgodzinne, surowe i przegadane kino psychologiczne spod znaku Ingmara Bergmana. Przesłanie Haneke jest potężne, ale środki użyte do jego wyrażenia - bardzo skromne i surowe, a w niesprzyjąjących warunkach - zniechęcające. Co w pierwszej chwili wydaje się czysto naśladowczą, bergmanowską psychodramą, po pewnym czasie zaczyna żyć w naszych głowach własnym życiem. Może taki właśnie był zamiar Haneke - podczas seansu ziarno zostaje zasiane, jego plon przyjdzie nam zbierać znacznie dłużej. Akcja filmu toczy się w roku 1913, w małej niemieckiej, pozornie tylko zwyczajnej wiosce. Zamieszkałą głównie przez protestantów osadę zaczynają nękać niepokojące wydarzenia. Ktoś rozwiesza sznur wzdłuż drogi powodując wypadek, syn jednego z mieszkańców zostaje porwany i pobity, niepełnosprawny chłopiec brutalnie okaleczony... Łańcuch zdarzeń wydaje się nie mieć końca, sensu i sprawcy.
Bardziej przerażające od tych tajemniczych wydarzeń są jednak relacje między mieszkańcami wioski - zanik uczuć, ogólne zobojętnienie i chłód panujące w niepotrafiących się porozumieć familiach skutkuje odpowiednio skrzywionym wychowaniem: dzieci uczone są bierności, oswajane z sadyzmem, nastawiane na tłamszenie emocji. Początkowo jeszcze jest to smutny obraz niegodziwości zakorzenionej gdzieś głęboko w ludzkiej naturze. Gdy jednak zestawimy go z historycznymi, czającymi się za rogiem faktami, sytuacja ma się nieco inaczej. Otępiałe, niepotrafiące odczuwać karykatury ludzi, które wyrosną z młodocianych bohaterów filmu, staną się przecież główną pożywką dla Hitlera i jego nazistowskiej ideologii. Haneke trafia tu w sedno, bezlitośnie ukazując narodziny chorego, wypaczonego świata, który w niedługim czasie pochłonie kilka milionów ludzkich istnień. "Biała wstążka" to kino trudne i surowe, ale za to z najwyższej półki.











